news
28.01.2019

Wygląda na to, że można wracać...

Wczoraj bezpiecznie i z uśmiechem na twarzy dojechałam do mety ostatniego etapu Snow Bike Festival w Gstaad. Co ważne – na początku roku ten start był w sferze marzeń, które chciałam przekształcić w cel – a nie w realnych planach.

 

Pierwszą połowę stycznia spędziłam z moją drużyną na zgrupowaniu na Gran Canarii. Z dnia na dzień czułam się lepiej na rowerze, kontuzja dawała coraz mniej negatywnych sygnałów i w końcu zaczęłam wykonywać praktycznie normalne treningi na rowerze szosowym. W pewnym momencie zdecydowałam, że wystartuję w śnieżnej etapówce w Szwajcarii. Była to decyzja nieco szalona, bo od czasu wypadku ani razu nie jeździłam w terenie. I tak zostało do wyścigu – pierwszy „wjazd” w teren zaliczyłam jakąś godzinę przed startem pierwszego etapu…

 

Na początek organizatorzy zaserwowali nam nieco ponad 13 kilometrów jazdy indywidualnej na czas. Nie miałam wyczucia jak jadę i czego mogę się spodziewać, ale gdy w drugiej części dystansu wyprzedziłam dwie startujące przede mną zawodniczki (startowałyśmy co minutę), uznałam, że jest nieźle. I faktycznie – na mecie uzyskałam drugi czas, co było też moim najlepszym etapowym wynikiem.

 

Drugi etap rozpoczęliśmy właściwie jeszcze przed wschodem słońca. Przed 7:30 zaczęliśmy wjazd kolejką górską na Rinderberg. Stamtąd, przy około minus 16 stopniach i z wysokości ponad 2000 m n.p.m. wystartowaliśmy do walki. Pierwsze 5 kilometrów było szaloną jazdą po stoku narciarskim, gdzie błyskawicznie pochłonęliśmy 1000 metrów w pionie. Kolejne 30 kilometrów to dwa dłuższe podjazdy i zjazdy. Na mecie zameldowałam się czwarta i na to miejsce spadłam też w generalce.

 

W przeciwieństwie do etapu piątkowego sobota przywitała nas 7 kilometrami wymagającego podjazdu, który rozpoczął się chwilę po oficjalnym starcie. Na szczycie zameldowałam się chwilę po prowadzącej Nadine Rieder, a przed liderką Lisi Osl. Etap skończyłam jako trzecia, co pozwoliło mi awansować na najniższy stopień podium w generalce.

 

Plan na czwarty etap był prosty – walczyć o jak najlepszy etapowy wynik i utrzymać miejsce w generalce. Wykonałam go w 100 %, zajmując trzecie miejsce na etapie i utrzymując podium w generalce. Wygrała Nadine Rieder przed Lisi Osl.

 

Cieszę się, że mój pomysł przetestowania aktualnych możliwości jazdy na rowerze górskim wypadł pozytywnie. No i wygląda na to, że mogę planować powrót na klasyczne trasy XCO…


powrót