news
17.08.2017

Podium razy dwa!

Po trzynastu weekendach startowych pod rząd, ostatnie cztery tygodnie poświęciłam na spokojne trenowanie, z jednym tylko startem w wyścigu szosowym. W niedzielę wróciłam na trasę XC i okazało się, że treningi przyniosły zamierzony efekt. Ale od początku…

Mistrzostwa Polski były dla mnie trzynastym weekendem startowym pod rząd (ale czternastym wyścigiem). Uwielbiam wyścigi, ale trzeba też poświęcić czas na spokojny trening… Po krajowym czempionacie skupiłam się więc na budowaniu formy. Efekty miałam sprawdzić na wyścigu kategorii C2 UCI, ale nie wytrzymałam aż tak długo i tydzień wcześniej wystartowałam w szosowym Alpen Challenge, rozgrywanym w Lenzerheide (arenie tegorocznego Pucharu Świata i przyszłorocznych mistrzostw świata w mtb).

Wyścig w Lenzerheide miał być ciężki. Cztery solidne podjazdy – o długości 25, 7, 3 i 7 kilometrów – do tego dwa razy wjazd na ponad 2000 m n.p.m. oraz całkowity dystans 116 kilometrów i łączne przewyższenie prawie 3000 metrów. Wiedziałam, że będzie co jechać, a jednocześnie profil bardzo mi odpowiadał. Żeby było ciężej w dniu wyścigu pogoda była jesienno-zimowa – zimno, z temperaturą osiągającą na szczytach 3 stopnie, do tego deszcz, mgła ograniczająca widoczność do 30 metrów i silny wiatr. Ściganie dla twardych zawodników lub wybitnych zapaleńców… Udało mi się przetrwać w tych warunkach, w pełni zrealizować taktykę i spokojnie zwyciężyć w kategorii open. Czyli – zadanie wykonane. W tym samym wyścigu mój trener Andreas Kurmann zajął w swojej kategorii drugie miejsce, Ramona Forchini zwyciężyła w wyścigu szosowym w Bazylei, a Jeremias Marti (w czteroosobowej drużynie) wygrał wyścig 24-godzinny w Schötz. Dla naszego teamu był to więc doskonały weekend.

Dobre wyniki zanotowaliśmy też w ostatni weekend w Langendorf. Tam pogoda była już znacznie lepsza – ciepło i słonecznie, choć korzenie po opadach deszczu pozostały zdradliwie śliskie. Trasa bardzo mi się spodobała – w pełni naturalna, ze średniej długości podjazdami i wieloma ścieżkami pełnymi korzeni. Wyścig zaczęłam spokojnie i rozkręcałam się z rundy na rundę. Do grupy liderek dołączyłam na piątym okrążeniu. Było trochę kolarskiego czarowania, z którego zwycięsko wyszła Irina Kalentieva, druga była Lisi Osl, a ja zajęłam trzecie miejsce.

Teraz w planach mam wyścig kategorii HC UCI w Bazylei, a w ostatni weekend sierpnia Puchar Świata we włoskim Val di Sole.


powrót