news
19.02.2019

Misja pod kryptonimem Grecja

Ostatnie dwa tygodnie minęły mi bardzo szybko. Były połączeniem ciężkiej pracy na wyścigach i regeneracji pomiędzy nimi. Wszystko poszło dobrze i misję pod kryptonimem Grecja-Salamina mogę przyporządkować do tych udanych.

 

Kiedy w kalendarzu UCI zobaczyłam opcję startów na Salaminie, to od razu zapałałam chęcią udziału we wszystkich wyścigach – dwóch etapówkach S1 i klasycznym wyścigu o randze C1. Na papierze wyglądało to tak:

-7-10.02 – Salamina Epic #1

-12-15.02 – Salamina Epic #2

-17.02 – Salamina Epic #3

Czyli super – 9 startów w 11 dni, kompaktowa akcja, możliwość zdobycia dużej ilości punktów w rankingu, trening przed sezonem itd. Same plusy… Jedyne, co trzeba było zrobić, to wszystkie te wyścigi przejechać, a na etapówkach dodatkowo uważać, żeby jakiś głupi błąd nie zniweczył walki o dobrą pozycję w generalce. Więc do wielu plusów doszedł też stres, żeby po prostu czegoś nie zepsuć – czy to w rowerze, czy w taktyce. No i oczywiście żeby nie uszkodzić siebie – od wypadku minęło 5 miesięcy, wbrew pozorom ciągle niewiele.

 

Nie będę opisywać każdego etapu, bo szczerze mówiąc wielu rzeczy już po prostu nie pamiętam. Co jednak zostało mi w głowie?

Że dwa razy miałam problemy z łańcuchem, przez które rywalizacja ułożyła się dla mnie inaczej i musiałam szybko zmienić plan na te dwa etapy.

Że Grecja w lutym wcale nie oznacza jazdy w koszulce z krótkim rękawem i krótkich spodenkach.

Że na trasie maratonu należy uważać nie tylko na oznakowanie trasy, ale też na pojawiające się nagle na drodze owce.

Że powiedzenie do spotkanej na trasie wyścigu starszej pani KALIMERA (po grecku dzień dobry), spowoduje, że na jej twarzy zagości uśmiech.

Że z etapu na etap człowiek czuję się lepiej i jedzie szybciej.

 

A oto trochę liczb z tych wyścigów (razem z treningami na trasie, rozgrzewkami i rozjazdami):

-385,7 przejechanych kilometrów

-23 godziny 59 minut 53 sekundy spędzone na rowerze

-12.164 metry pokonanego przewyższenia

-160 punktów zdobytych w rankingu UCI i awans o 24 miejsca

-6, 5, 4 – miejsca w kolejnych wyścigach

 

Teraz czeka mnie kilka luźniejszych dni, a potem znowu ogień. Kolejne wyścigi, w których wezmę udział będą na bieżąco pojawiać się w zakładce „kalendarz”.


powrót