news
17.03.2018

Piaskowe ściganie

Sezon nareszcie ruszył. Choć mamy dopiero połowę marca, to odbył się już pierwszy wyścig z cyklu Pucharu Świata. A to oznacza – ni mniej ni więcej – że rozpoczęło się też ściganie na najwyższym poziomie.

Dokładnie tydzień temu, w sobotę 10 marca, wystartowałam w Stellenbosch. Trasa w RPA bardzo przypadła mi do gustu – z dwoma długimi podjazdami, kilkoma wymagającymi sekcjami technicznymi oraz zbalansowaną ilością wąskich i szerokich odcinków. Dawała możliwość czerpania radości z pokonywania ciekawych zjazdów oraz sprawdzenia się na długich i stromych podjazdach. Wcześniejsze imprezy XCO w Afryce odbywały się w Pietermaritzburgu. Przyznam szczerze, że obecna miejscówka znacznie bardziej mi się podoba.

Przed startem ciekawa byłam swojej dyspozycji na tle innych. Zaliczyłam wcześniej jeden start kontrolny, ale z kilku względów nie mogłam w ogóle brać pod uwagę tamtego wyniku w ocenie swojej formy. Było więc trochę stresu – na co mnie stać w tak wczesnym okresie? Na szczęście gdy wsiadłam na rower stres został ujarzmiony i skupiłam się na realizacji swoich zadań. Treningi w Afryce przebiegały dobrze, czułam się fajnie na podjazdach, a dzięki dobrej pracy wykonanej z moim trenerem – również komfortowo na trudnych zjazdach. Podczas wyścigu trzeba było po prostu odtworzyć to, co robiłam na treningach, tylko szybciej.

Cały wyścig udało mi się przejechać tak, jak zostało to zaplanowane. Zrealizowałam taktykę, nie popełniłam żadnego błędu technicznego (o który na tej trasie nie było trudno) i pojechałam wszystko, na co w tym dniu pozwolił mi organizm. 37. miejsce przy obecności praktycznie wszystkich zawodniczek z czołówki to pozytywny początek Pucharu Świata. Dopiero po Świętach Wielkanocnych zacznie się dla mnie regularne, cotygodniowe ściganie, a drugi Puchar Świata odbędzie się za nieco ponad dwa miesiące. Jest więc sporo czasu, aby poparcować nad formą.

W RPA miałam okazję poznać ekipę pracującą w firmie Squirt, która od lat wspiera moją drużynę. Zgrani, weseli ludzie, którzy na każdym kroku starali się pomóc wspieranym przez siebie zawodnikom. Przyjemnością było uczestniczenie w dwóch spotkaniach, które zorganizowali. Cieszę się też, że w RPA miałam pełen komfort treningów, a to za sprawą ekipy ze Squirt’a (doskonale wyposażona myjnia rowerowa ze wszystkimi specyfikami potrzebnymi do pielęgnacji naszych maszyn), oraz mojego trenera, który tak zaplanował treningi, że perfekcyjnie opanowałam trudności techniczne trasy i zapamiętałam każdy jej element, mimo że treningowych okrążeń wcale nie było dużo. Dziękuję!


powrót