news
11.06.2017

Czas wyścigów HC i sesji

Po pierwszej kampanii Pucharu Świata (Czechy i Niemcy) zaliczyłam kolejne dwa starty – tym razem wyścigi kategorii UCI HC w Polsce i w Szwajcarii.

Wyścig w Jeleniej Górze był dla mnie dopiero trzecim w tym sezonie w Polsce (trzecim, o ile Akademickie Mistrzostwa Polski policzę jako dwa starty). Trasa była taka jak w latach poprzednich – najeżona naturalnymi elementami technicznymi i z niezbyt długimi, ale sztywnymi podjazdami. Bardzo lubię tę rundę, więc z radością stanęłam na starcie.

Dość tradycyjnie na początku wyścigu zostałam trochę z tyłu. Rundę startową i kolejne dwie normalne rundy przeznaczyłam na przebijanie się w klasyfikacji. Udało mi się dotrzeć do 10. miejsca, co uważam za solidny wynik. Jazda po głazach i korzeniach w Jeleniej sprawiła mi dużo frajdy. Zaliczyłam co prawda jedno spotkanie ze skałą, ale było to raczej krótkie „przywitanie się” bez zbędnych pamiątek w organizmie.

Już w połowie kolejnego tygodnia wyruszyłam na następny wyścig, do szwajcarskiego Granichen. Znowu klasa HC, tyle że dwa razy więcej zawodniczek w stawce i znacznie więcej nazwisk z czołówki. Trasa? Super! Jeden długi, asfaltowy podjazd, następnie techniczny zjazd, potem średniej długości podjazd w nasłonecznionym kamieniołomie i urozmaicona sekcja techniczna w lesie. Po wspólnych treningach z moją ekipą czułam najprawdziwsze „flow” jeżdżąc w Granichen. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona przed niedzielnym startem, tym bardziej, że sprzyjała mi również pogoda – sucho i upalnie.

W niedzielę, dość niespodziewanie, udało mi się dobrze wystartować i jechać w pierwszej grupie. Pierwsze trzy rundy były w moim wykonaniu bardzo dobre. Niestety chyba minimalnie przesadziłam z intensywnością, a w upale płaci się za to słoną cenę… Kolejne trzy rundy były znacznie cięższe. Na szczęście nie straciłam zbyt wielu pozycji i na metę dotarłam 19. Jak na wyścig kategorii HC w Szwajcarii, doborową obstawę i mój błąd taktyczny, to wynik jest całkiem fajny.

Teraz czeka mnie wymagający czas na uczelni – w ciągu 9 dni mam do zaliczenia 6 testów i egzaminów. Nie ma miejsca na błędy, bo potem kolejne wyjazdy kolarskie ;-). Oczywiście w międzyczasie nie będę się lenić i w kolejną niedzielę zaliczę start w czeskim Bedrichovie. Im więcej się dzieje, tym lepiej!


powrót